O meblach i życiu
Jak zdałam maturę to życie troszkę mi się skomplikowało i nie za bardzo był czas aby iść na studia, potrzebna natomiast był mi praca bo babcia się rozchorowała i były potrzebne pieniądze na operację za granicą. Długo nie szukałam pracy, koleżanka właśnie wyjeżdżała i powiedziała że mogę ją zastąpić. Znałyśmy się od dziecka i byłyśmy bardzo związane więc trochę mnie zmartwiło to że wyjeżdża jednak ucieszyłam się że dzięki temu będę miał pracę. Ona pracował w sklepie i sprzedawała meble biurowe. Oczywiście w tym sklepie były również meble kuchenne ale ona była na dziale akurat z takimi, nie powiem praca bardzo mi się podobała, po pierwsze nie była ciężka i miało się cały dzień kontakt z ludźmi a nie wyobrażam sobie żebym mogła siedzieć cały dzień w jakimś zamkniętym biurze. Po drugi pracowali tam bardzo mili ludzie i nawet wieloletni pracownicy nie zadzierali nosa tylko donosili się do mnie bardzo życzliwie i uprzejmie. Najbardziej lubiłam rozmawiać a taką miła panią która sprzedawała meble łazienkowe, był to kobieta w wieku prawie mojej babci. Często powiadała mi o swoich wnukach i z całego serca współczuła mi z powodu chorej babci, pamiętam że jak miałam urodziny to ona pierwsza złoży i życzenie i kupił mi pięknego misia bo powiedziała że jeszcze dzieciak ze mnie i że mogę się bawić zabawkami.